środa, 29 listopada 2017

Przeciwdeszczowa.

No i nie mogłam się powstrzymać, znowu zakupiłam nowy wzór tkaniny przeciwdeszczowej i uszyłam oczywiście worek J, ale bez obaw mam już nowe pomysły, plany, co mogę z niej jeszcze uszyć, tylko żeby tak jeszcze mi czasu i sił starczyło.








niedziela, 29 października 2017

Jesień na balkonie

Za oknami znowu jakiś orkan szaleje (Grzegorz podobno mu dali J, ciekawe dlaczego), poza tym plucha i ulewa od dwóch dni, że nawet psa na siku trzeba siłą z domu wypychać. Po takiej pogodzie z pewnością resztki Polskiej złotej jesieni będą musiały pozostać w naszej pamięci do przyszłego roku. Tymczasem roślinki na naszym balkonie jeszcze mają się całkiem dobrze, podejrzewam że tak pozostanie do pierwszych przymrozków L. Za to pewnego słonecznego dnia, całkiem niedawno udało mi się jeszcze uchwycić w obiektywie nasz ukwiecony ;-) balkon. 























sobota, 30 września 2017

Chatka Gagatka

Marzenie każdego dziecka, hmmm ...?
Z pewnością nasze marzenie, czyli obecnych dziś 30-40 latków, bo kto z nas w latach 80-90 mógł być posiadaczem takiego wypicowanego domku na palach, drzewie - no chyba mało kto, ja w każdym bądź razie nikogo takiego nie znałam. Dziś rodzice stają na głowie by zapewnić dzieciom takie przestrzenie, prześcigając się w projektach, aranżacjach, dekoracjach takich domków, placów zabaw i z roku na rok obserwuję coraz większy popyt na małe własne dziecięce m1, ale obserwuje też, że te maluchy, owszem cieszą się z tak DUŻEJ zabawki, ale czy to na pewno szczyt ich marzeń, czy raczej naszych niespełnionych :-).
Tak też Nasz drewniany domek, został zaprojektowany przez tatę, wykonany też przez tatę i inne pomocne mu osoby (dorosłe), na końcu udekorowany przez mamę – czyli Mnie.

P.S.
Na końcu zamieściłam kilka zdjęć ( lata 90), na których to zdjęciach oczywiście mnie nie ma, z wiadomych powodów, (bo zdjęcia ktoś musiał robić).  Robiąc za reportera ; -) , uwieczniałam w różnych chwilach, a nawet i miejscach budowę ,,domku na drzewie” niestety nigdy niezakończonego, z braku – towaru, odpowiednich narzędzie, pomocy doświadczonych dorosłych i z pewnością jeszcze innych powodów, o których najlepiej wiedzieli chłopaki, bo to oni w końcu odwalali całą ciężką robotę, a dziewczyny – nadzorowały ;-).


















 P.S.










czwartek, 31 sierpnia 2017

Pieniek drzewa

Przywlekłam sobie ze wsi taki pieniek, pieniek drzewa. Pomysłu specjalnego dla niego nie miałam i nie mam (przynajmniej na razie), choć możliwości jego zastosowania są spore, u nas w domu z pewnością posłuży jako dekoracja. Został wyczyszczony przez pomocnego małżonka, prze ze mnie pomalowany (na biało). No i tym sposobem mam kawałek drzewa w domu, zatem jestem bliżej natury - HA  😊.