sobota, 27 maja 2017

Śpimy

Lubicie długo pospać, Ja TAK, i to właśnie dobry sen daje mi kopa na resztę dnia. Wychodzę z takiego założenia, że człowiek niewyspany to człowiek zły 😠.
I właśnie tak, tak robię - zanurzam się w stercie poduszek, poduszeczek, i okrywam się tak po uszy, zamykam oczy i marzę, a potem zapadam w sen 😊. Sen jest relaksem tak cennym dla naszego zdrowia, że zapadajmy w ten błogi stan jak najczęściej. Dodatkiem do tak ważnego stanu będzie dla nas przyjazne otoczenie, kolory, zapachy i niekiedy odpowiednia osoba u boku 😍.






piątek, 21 kwietnia 2017

Wielkanoc.

Święta, święta i po świętach, takie Polskie i prawdziwe to nasze powiedzonko. Szał, zakupy, gotowanie, sprzątanie.... i jeszcze kilka innych czynności dnia codziennego w międzyczasie. Jak to w ogóle jest możliwe, że my kobiety (oczywiście z pomocą mężczyzn), ale przede wszystkim – MY to wszystko w tak krótkim czasie ogarniamy, czasem zdaje mi się, że jakieś siły nadprzyrodzone posiadamy 😉, albo akumulatorki dodatkowe . Ale po tych szaleństwach, jak już sobie usiądziemy, (bo nogi nam już w d..... wchodzą) to poza ,, prawie, że zgonem” na pewno pojawia się radość, uśmiech i satysfakcja. I jeszcze na koniec jak inni to docenią to jest tak - ☺☺☺☺☺ itd. 




















wtorek, 28 marca 2017

Tort nie tylko na urodziny

Oczywiście u nas w domu ostatnio sporo okazji do takich słodkości, urodziny, imieniny, ale głównym powodem jego zrobienia jest łakomstwo i to przede wszystkim moje, bo niezły łasuch na torty ze mnie jest :-).

Składniki:

biszkopt
500 g  serka mascarpone
270 ml śmietanki 36%
cukru pudru
maliny (najlepiej świeże)
kawa / herbata
migdały 
tłuszcz (masło  lub olej)
bułka tarta

Biszkopt - banał ;-)
  • 5 jajek
  • mąka pszenna tortowa ¾ szklanki
  • mąka ziemniaczana ¾ szklanki
  • cukier puder 1 ½ szklanki
  • proszek do pieczenia 2 płaskie łyżeczki
  • szczypta soli

Ważne, aby wszystkie produkty miały tą sama temperaturę. Warto też przygotować sobie wcześniej formę do pieczenia, czyli wysmarować ją tłuszczem (masło/olej) i wysypać bułką tartą. Po tych zabiegach możemy na spokojnie zacząć od łączenia suchych produktów tj. mąka tortowa i ziemniaczana, proszek do pieczenia, sól.  Następnie oddzielamy żółtka od białek i białka ubijamy na sztywną pianę w między czasie dodajemy stopniowo cukier puder, ubijając pianę na wolnych obrotach kolejno dodajemy żółtka, a na koniec tzw. suche produkty. Masę wylewamy do przygotowanej wcześniej okrągłej formy (brytfanki) o średnicy 26 cm. Ciasto wkładamy do wcześniej rozgrzanego piekarnika o temperaturze 160 stopni i pieczemy 15 min aż ciasto urośnie, po tym czasie zwiększyć temperaturę do 180-190 stopni i piec przez kolejne 15 min. Warto sprawdzić patyczkiem drewnianym czy ciasto w środku się upiekło, jeśli tak wyjmujemy je do ostudzenia, a następnie przekroić je w poprzek na 3 równe blaty.

Krem
  • serek mascarpone – 500g
  • cukier puder
  • śmietanka 36% 

Schłodzona wcześniej śmietanka i serek mascarpone łączymy ze sobą dodając (w zależności od upodobań) cukier puder, ja dodaję około ½ szklanki.

Dodatki:
  • maliny 
  • cukier puder
  • migdały
  • esencja z kawy / herbaty
  • masło / tłuszcz
  • bułka tarta
Maliny, (jeśli to możliwe) warto żeby były świeże niemrożone (mniej płynu w nich). Do owoców dodajemy cukier puder lub zwykły (ilość, w zależności od gustu) lekko blendujemy. 
W międzyczasie przygotowujemy esencje z kawy lub herbaty, delikatnie można posłodzić. Esencją tą nasączamy Nasze blaty. Na pierwszą warstwę, wcześniej już nasączonego nakładam sporą warstwę kremu, na niego maliny, po czym przykładamy to blatem i tak powtarzamy ta czynność przy kolejnych warstwach, wykańczamy masą z mascarpone obsmarowując Nasz tort z wierzchu i dookoła, a na koniec posypujemy siekanymi migdałami, a wisienką na torcie ; -) będą maliny :-). Smaczności ;-)











sobota, 25 lutego 2017

Wszystko co dobre, szybko się kończy.

A dziś o tym, co już za nami, czyli koniec ferii, laby, białego szaleństwa. 
Bo co innego zimą można robić, jak nie wypoczywać w górach (tak przynajmniej się przyjęło). 
Osobiście nie przepadam za zimą - ALE w mieście, za to w górach śnieg mógłby dla mnie leżeć nawet przez cały rok, choć pozostałe pery roku też zasługują na szczególną uwagę w tak pięknych okolicznościach przyrody. 
Tegoroczny pobyt, mimo że ciut dłuższy niż w poprzednich latach to upłynął nam szczególnie szybko L, a szkoda, myślę, że wpływ miała piękna pogoda (jakiej dawno nie pamiętam) i intensywny wypoczynek przez te wszystkie dni. Wyjeżdżaliśmy z niedosytem, dziecko moje po raz pierwszy nawet z płaczem i wielkim smutkiem na sercu żegnało góry. 
Ale teraz siedząc w zaciszu domowym, cieszy nas, że przywieźliśmy poza - opalenizną :-))), medalem (syna za zawody narciarskie), przede wszystkim naładowane baterie, uśmiech który nie schodzi  nam z twarzy, a i dużoooo energii pozytywnej w nas pozostało. I oby tak do wiosny :-))))