niedziela, 29 listopada 2015

W świątecznym klimacie

Szał przedświąteczny pełną parą, towary znikają z półek błyskawicznie o czym mogłam się przekonać już w połowie listopada. Chodząc tak od stoiska do stoiska dostrzegłam urocze girlandy świąteczne, więc nie zastanawiając się ani chwili włożyłam je do koszyczka i pełna zachwytu powędrowałam ze swoją zdobyczą do domu, niestety po rozpakowaniu okazało się że są niekompletne, więc czym prędzej (po dwóch dniach :-) ) poszłam je wymienić, ale już nie było na co:-( . W domu również zaczynam odczuwać brak czasu, pośpiech - tyle rzeczy do zrobienia, tyle pomysłów w głowie, tylko czy ja ZDĄŻĘ  AAAAAAA ..... !!!
Niektórzy by powiedzieli - po co, czy warto się tak zarabiać. A no właśnie, dla każdego z nas wartości mogą być inne, dla mnie są właśnie takie (przynajmniej na chwilę obecną), niestety bywa tak że później odczuwam je w kościach, ale powtórzę - warto, warto poczuć (dosłownie i w przenośni) ten klimat świąteczny, zapach prawdziwej choinki, pierników, pomarańczy zdobionych goździkami, tu dzież cynamonu, nie wspomnę o napawaniu naszych oczu pięknymi dekoracjami. A najważniejsze że ten wysiłek nie pójdzie na marne, bo jak ważne są to dni dla nas wszystkich (przynajmniej powinny być), a w szczególności dla naszych dzieci. Więc teraz jest czas dla nich i póki jesteśmy młodzi, mamy siłę to starajmy się im stworzyć ten bajkowy klimat, bo to my dorośli jesteśmy po to aby temu małemu człowiekowi pokazać jak najpiękniej potrafimy te chwile, żeby już na zawsze w jego głowie pozostały piękne wspomnienia - radosnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia.
A ponieważ nie chciałam żeby mój zeszłoroczny wysiłek poszedł na marne ;-) postanowiłam się niem podzielić na blogu.


















niedziela, 15 listopada 2015

Małe szczęście

Na zewnątrz nadal ciepło jak na tą porę roku, choć od czasu do czasu popada, powieje. To i tak mam wrażenie, że słonko jest łaskawsze niż w poprzednich latach. Przy tej aurze mogę jeszcze "poszaleć" ;-) na balkonie. Dwa małe cyprysiki, a cieszą, zmian dużych nie poczyniły, ale w moim sercu - dużo większe. Usiadłam popatrzyłam na nie powzdychałam i od razu stałam się o niebo szczęśliwsza.
Jak widać nie trudno poczuć radość w sercu, a jednak czasem komplikujemy sobie życie. Zatem dziś polecam sprawić sobie choćby najmniejsze szczęście, jakie tylko sobie zapragniecie.